
Z wykształcenia – historyk. Z pasji – przyrodnik, podróżnik i poszukiwacz przygód. Podróżował po Islandii, Izraelu, Meksyku, na Spitsbergen, Kaukaz i do licznych zakątków świata na innych kontynentach. Od najmłodszych lat "uzależniony od ptaków", z którymi związał niemal całe swoje życie zawodowe. W poszukiwaniu skrzydlatej braci wziął udział w ponad 30 samodzielnie zorganizowanych wyprawach przyrodniczych po świecie. Przez ostatnie pół roku realizował swoje wielkie marzenie, jako uczestnik 46. Polskiej Wyprawy Antarktycznej. Na krajowym podwórku nie wyobraża sobie roku bez jesiennej wizyty nad morzem, wycieczek na Ścianę Wschodnią i regularnych wizyt na najbliższej jego sercu opolskiej wyspie Bolko. W ramach odskoczni od tematów ornitologicznych obserwuje owady (głównie ważki) i gdzie tylko nadarzy się okazja – ssaki morskie. Sporo czasu poświęca pracom ochroniarskim, badawczym i zadaniom edukatora ekologicznego, mając na swoim koncie liczne zrealizowane projekty edukacyjne m.in. we współpracy z parkami narodowymi, nadleśnictwami, stowarzyszeniami i placówkami dydaktycznymi. Publikuje w branżowych periodykach (m.in. “Ptaki Polski”) oraz w Internecie, udzielając się jako blogger ("Birdaholic Diary", "Ornithoholics"). Prywatnie: wyznawca mocnego brzmienia, fan futbolu, miłośnik szachów i czechofil. W Horyzontach prowadzi między innymi wyjazdy na Islandię.


Jego ulubioną zabawką z dzieciństwa był Atlas świata dla najmłodszych. Nauczył się z niego stolic wszystkich państw świata. Potem trochę tych państw zobaczył na własne oczy. Spośród tych, które zdążył poznać, wybrał Italię. Skończył italianistykę na UW i stosunki międzynarodowe na SGH. W trakcie studiów (italianistycznych) nauczył się pić kawę i zaczął podziwiać włoskie place, które niezmiennie uważa za jedno z największych osiągnięć ludzkości. W czasie przerwy od podróży po Italii trafił na Wyspy Brytyjskie, gdzie zafascynowała go brytyjska kultura chodzenia po dróżkach i ścieżkach. Od tamtej pory lubi czasem schłodzić się w brytyjskiej mżawce i zjeść English Breakfast.


Przewodnik beskidzki związany ze Studenckim Kołem Przewodników Górskich w Krakowie, przewodnik krakowski, pilot wycieczek krajowych i zagranicznych. Szybko odkrył, że właśnie praca w turystyce łączy to co sprawia mu największą frajdę w życiu - góry, podróże i poznawanie ludzi. Przywiązany do dobrze znanych mu miejsc, w które chętnie wraca, a jednocześnie chłonny na nowe doświadczenia i odkrywanie coraz dalszych zakątków świata. Każdą wycieczkę traktuje jako wyjątkowe spotkanie z ludźmi i ich oczekiwaniami, stawiając na indywidualne podejście i potrzeby uczestników.


Od kiedy tylko pamięta ciągnęło ją do lasu, w góry, w nieznane. Zaczęło się od rodzinnych wycieczek i górskich wędrówek po Polsce, ale z czasem docierała coraz dalej, wyżej, ciekawiej. Poznała rozległe przestrzenie i olśniewające parki narodowe Ameryki Północnej, świetlistą tajgę i niekończące się stepy Mongolii, surowość gór Tien-Shan i barwne bazary w Kirgistanie, a także urokliwe zakątki w Europie. Znikała na parę dni, tygodni lub miesięcy. Nieraz samotnie. Nigdy dosyć. Skończywszy studia (Międzywydziałowe Studia Ochrony Środowiska na UW) poczuła, że świat stanął przed nią otworem i zanim się da uwiązać to trzeba ruszyć w dal. Z bardzo luźnym planem działania, ale z ogromną dawką optymizmu ruszyła w 2004 r. do Peru. Miał to być początek rocznej wędrówki po Ameryce Południowej, ale Peru już jej nie puściło. Po pół roku poprowadziła swój pierwszy trekking i spodobało jej się, że można połączyć przyjemne z pożytecznym. Po roku wróciła do Polski, ale już parę miesięcy później siedziała z biletem w jedną stronę w samolocie do Peru. Od 2005 r. zajmuje się organizowaniem wypraw po Peru i Boliwii. Z Horyzontami związana (z przerwami) od 2006 r. Obecnie pilotuje dużo rzadziej, a w Limie zapanować nad grupą pomaga jej czasami córeczka Alina.


Z wykształcenia absolwent Uniwersytetu Śląskiego i Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Z zamiłowania włóczykij. Do pełni szczęścia wystarczą mu buty na nogach, plecak, paszport i trochę drobnych w kieszeni. Nieważne, czy właśnie wdrapuje się na najwyższą górę Iranu, ucieka niedźwiedziom na Alasce, czy zwyczajnie szwęda się po mniej znanych zakamarkach swojego ukochanego Górnego Śląska. Prawdziwe szczęście odnajduje w drodze i spotkaniach z ciekawymi ludźmi. Pasjonat podróży rowerowych, autostopu, muzyki metalowej i starych radzieckich ZiŁów. Pilot wycieczek rowerowych po starym kontynencie.