
Przewodniczka tatrzańska, międzynarodowa i krakowska, pilotka wycieczek, a do tego instruktorka sportu z certyfikatem francuskiego Ministra Sportu. Choć te tytuły brzmią dumnie, za każdym z nich kryje się po prostu ogromna pasja do drogi i drugiego człowieka. Jej historia to dowód na to, że warto iść za głosem serca. Pewnego dnia odłożyła na bok dyplom inżyniera, pożegnała mrówczą pracę w korporacji i zamieniła halę fabryczną na górskie szlaki oraz krakowskie uliczki. Dlaczego? Bo ponad wszystko kocha ruch, śmiech i historie, które pisze życie. Co znajdziecie w jej plecaku (oprócz profesjonalnego przygotowania)?
· Zamiłowanie do opowieści: Uwielbia słuchać Waszych historii i dzielić się własnymi.
· Międzynarodowy vibe: Kocha francuską prowincję (Prowansję też), słowacki dowcip i polską gościnność,
· Pozytywną energię: Wierzy, że każda wycieczka to coś więcej niż tylko zwiedzanie – to spotkanie, które ma sprawiać frajdę każdemu.
Dziś wszystkie zawody, których nauczyła się po drodze, wykorzystuje w jednym celu: by być dla Was najlepszym kompanem w góry i do miasta.


Z wykształcenia marketingowiec z doświadczenia handlowiec a z zamiłowania pilot wycieczek rowerowych. Mając 5 lat wsiadł na Wigry 3 starszego brata i pojechał na wycieczkę i tak mu zostało. Uwielbia przyrodę i sporty wodne a w szczególności żeglarstwo, kajakarstwo i nurkowanie. Na co dzień jeździ na rowerze MTB oraz szosowym, a w wakacje wyjeżdża na wyprawy z sakwami. Regularnie startuje w maratonach MTB i wyścigach szosowych. Mocno związany z dwoma poznańskimi klubami. W jednym organizuje otwarte treningi, a w drugim pomaga w treningach z młodzieżą. Posiada bardzo dużą wiedzę rowerową, którą bardzo lubi się dzielić.


Pilot wycieczek i przewodnik beskidzki z SKPG Kraków, gdzie aktualnie odpowiada za szkolenie. Można powiedzieć, że przewodnictwo ma we krwi. Swojego pierwszego wyjścia w góry nie pamięta (miał wtedy maksymalnie dwa lata). Od tego czasu nie zrobił sobie przerwy i mimo, że pochodzi z Krakowa może powiedzieć, że w górach spędził absolutną większość swojego dotychczasowego życia, a w przyszłości nie zamierza tego zmieniać. Studiuje bankowość inwestycyjną, ale dużo więcej frajdy sprawia mu odkrywanie nowych części świata i wymienianie się doświadczeniami z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Poza chodzeniem po górach, uwielbia jeździć na rowerze i na nartach.


Aby wstępnie poznać ludzi i ich środowisko, warto pozostać w jednym miejscu przynajmniej przez dwa lata – żeby móc porównać ze sobą, choćby dwa pełne cykle pór roku. Idea ta urodziła się podczas niekończących się podróży stopem po Europie. Na początku zamiłowanie do wody, wzmocnione studiami o kulturach śródziemnomorskich, pchnęło na Baleary. Jako marynarz na jachtach żaglowych opiekowałem się grupami turystów, a jesienią i zimą oprowadzałem małe grupki po górach Majorki i opustoszałym wybrzeżu Minorki. Zawiało także między rybaków i poławiaczy przegrzebek, ale to już na północny na Kanale La Manche. Zamiłowanie do nart i gór wypchnęło na dłużej do Norwegii a następnie do Gruzji. Symbioza lasu i rzek zwabiła na granicę angielsko walijską – na skrzyżowanie majestatycznej rzeki Severn i rzeki Wye (Afon Gwy) do prastarego las Dean. Koordynowałem tam pracą wolontariuszy w czarującym ogrodzie, oraz organizowałem piesze wędrówki po wybrzeżu Walijskim, górach Brecon Beacons oraz samym lesie Dean. Morze Śródziemne przyciągnęło ponownie na zapomniany Półwysep Salentyński, żeby razem z włoskimi partnerami rozwijać turystykę rowerową dla osób niedowidzących i niewidomych. Od trzech lat mieszkam w rodzinnym Krakowie i dojrzewam do kolejnej zmiany środowiska. W między czasie goszczę przyjaciół z poznanych krain i zapoznaję ich z perełkami Małopolski.


Z wykształcenia italianistka, socjolożka i animatorka kultury, prywatnie entuzjastyczna dusza, której wszędzie pełno. Na tyle szalona, by pewnego dnia rzucić pracę w korporacji i wyjechać... trochę dalej niż w Bieszczady, bo nad Morze Śródziemne, gdzie miała szczęście mieszkać na Wyspach Jońskich, w Toskanii czy na Majorce. Za podróżniczymi marzeniami goni na wiele sposobów; nie tylko samolotem, autokarem czy autem, które zresztą kocha prowadzić, ale również na rowerze, nartach, jachtem, SUPem, a nawet konno! Uwielbia włoskie dolce vita, hiszpańskie flamenco, grecki turkus morza, francuski Roland Garros i portugalskie fado. Dlatego mówi o sobie, że jest obywatelką Śródziemnomorza, choć to bez kuchni azjatyckiej nie wyobraża sobie życia. Poza południową Europą można ją zatem spotkać również na szlakach Sri Lanki lub Azji Południowo-Wschodniej. Za to do Ameryki Środkowej ciągnie ją fascynacja zarówno tajemnicami rdzennej kultury sprzed tysiącleci, jak i niezrównanym bogactwem przyrodniczym. A wszystko to z ulubioną nutą latino w tle! Turyści cenią sobie podróże z Asią, w przeciwieństwie do jej kota (patrz zdjęcie) ;)